Zaloguj się, aby obserwować  
Obserwujący 0
mathart

Oczekiwane zarobki na poważnie

20 postów w tym temacie

Ostatni temat o zarobkach zakończył się wielkim offtopem dlatego go ponawiam i proszę Was o konkrety.

Czysto hipotetycznie - zamierzam otworzyć w 200 tys mieście studio animacji - agencje reklamową i potrzebuję zatrudnić grafików-animatorów ze znajomością minimum AE, PS. Zaznaczam, że znajomość to nie tylko umiejętność wykonania tutoriali, ale też wdrożenia pomysłów klientów oraz WŁASNYCH! Czas pracy minimum 8-16.

I teraz moje pytania. Ile powinienem zaproponować grafikowi-animatorowi na początek ? Jaka płaca jest satysfakcjonująca na tyle, aby pracownika zatrzymać na dłużej? Czy umowa o pracę ? Czy prowizja od zleceń ? Czy może zatrudnić zielone osoby i przeszkolić podpisując lojalkę (praca minimum rok, inaczej wykupne). Jest tu sporo osób, które dopiero wchodzą na rynek i szczególnie jestem ciekawy właśnie Waszego zdania.

Przykładowo, czy oferta pracy na umowę o pracę, w wymiarze godzin 8-16 w 200 tys mieście - za 2200 zł/na rękę + płatne nadgodziny, jest satysfakcjonująca ?

Pytam czysto hipotetycznie, aby zmobilizować do dyskusji. Bo to bardzo ważna kwestia ;)

0

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

O proszę,kolega taka cicha woda,a tu niespodzianka :-D

A tak na poważnie,moim zdaniem zatrudnianie zielonych i ich szkolić jest bez sensu,bo na 10 zostanie 1,koleś zechce zrezygnować przed rokiem i będzie więcej srania niż to warte.

Dla początkującego stawka,którą podajesz jest do przyjęcia w takim mieście.Chociaż z drugiej strony ustalona stawka godzinowa byłaby lepsza,w tym przypadku dajmy na to 13-15zł/h,gdyż później taki pracownik wie co za ile w przypadku nadgodzin,a powiedzmy sobie szczerze,takowych by nie zabrakło.Po 8h pracy 50-tki,po 10h-setki i wtedy jest wszystko jasne.

Prowizje od zleceń ja bym dawał dopiero w momencie kiedy widzę,że on czy ona naprawdę ma pasje i umięjętności i nie jest to jego/jej widzimisie w stylu"aaa,popracuję kilka miesięcy i heja".

Umowa na "dzień dobry" zlecenie przez 3miesiące,potem na czas okreśłony,chyba,że kandydat/tka naprawdę wykaże ponadprzeciętne zaangażowanie,wtedy można się pokusić o umowę na stałe :-)

Bardzo popularne są umowy o dzieło,jednak ja bym takowych nie oferował gdyż to odstrasza potencjalnych "workerów" :-)

Tak z ciekawości,czy to miasto to Toruń?Pytam czysto hipotetycznie :-D

P.S.Acha,niektórzy powiedzą,że 2200 podstawy to strasznie mało,ale umówmy się,coś za coś i wszystko z czasem,cudów nie ma.

1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Co odstrasza, gdzie odstrasza... absolutnie sie z Tobą nie zgodzę Apaczos... jaki etat.

Luuudzie... w jakich my czasach żyjemy. Etatyzm się kończy, a jeśli w naszym kraju jeszcze się nie kończy to powinien się skończyć.

Oferuj właśnie umowy o dizeło, umowy agencyjne i inne takie. Po co Ci człowiek któremu będziesz płacił 10 pln/h brutto. taka osoba z egóły to albo zielony który jest na przyuczeniu, albo ktoś komu zupełnie się nie chce niczego nowego szukać - a takiej osoby za twórczą nie można uznać.

Teraz oczywiście podniosą się głosy tych którzy pracują lub pracowal;i za 5-10 pln za h że wcale nie są/nie byli leniwi. Tak ale każda z tych osób niech przyzna się przed samym sobą że gdy pracuje za takie pieniądze to dlatego że ma duuuże prowizje od zleceń których jest dużo, albo właśnie pracuje po to żeby zdobyć kontakty, czegoś się jeszcze nauczyć i jak najszybciej pójść do lepszej firmy albo założyć swoją - i to jest naturalna kolej rzeczy.

Moja rada (wychodząca z doświadczenia)...

Nie zatrudniaj nikogo na stałe... no może poza swoją kobietą i może bratem którym możesz zrobić staż za pieniądze z urzędu pracy :)

A kto ma robić zlecenia skoro nie będziesz miał pracowników?

Znajdź firmy, firemki, freelancerów z którymi będziesz mógł wejść we współpracę... Budujesz taką siatkę kontaktów i dzięki temu masz najlepszą ekipę pod słońcem z kilku względów:

1. ...bo w kupie siła! A dokładniej... Ponieważ gdy założysz firmę w której zatrudnisz 2-3 osoby za 5-10 pln/h to będziesz kolejną firmą których są setki w polsce... firm z pasją ale bez zasobów ludzkich i sprzętu. Zatrudnisz i będziesz się przez kolejne 3-5 lat dosprzętawiał ... a latka lecą :)

Gdy jednak zbudujesz siatkę do której masz zaufanie to masz ekipę w której jeden zna maxa, jeden ae i ps inny coś innego, jeszcze inny ma kamery krany i cały hard, a jeszcze inny jest świetnym handlowcem z kontaktami etc.

2. Bo każdy jest szczęśliwy ponieważ twoja firma się rozrasta, a i firmy z którymi współpracujesz również dzięki Tobie.

3. bo nie musisz wynajmować nie wiadomo jakich przestrzeni na studio cz biuro bo każdy robi u siebie.

4. bo Ci ludzie którzy są w Twojej siatce również mają jakieś zlecenia i jeśli jesteś w stanie coś zrobić to skoro ty im dajesz zarobić to i oni tobie dadzą gdy ktoś do nich zapuka ze zleceniem które ty możesz wykonać dobrze.

5. Bo pracujesz już z ludźmi jakoś ukształtowanymi z własnym pomysłem na życie i z reguły świadomością tego że jeśli coś spieprzą w jakimkolwiek zleceniu to już nei mają zleceń od Ciebie i twoich współpracowników. A na etacie... heh... panuje myslenie ... co sie będę przemęczał.. przecież niezależnie czy są zlecenia czy nie to i tak dostaję tyle samo... to co się będę spieszył.

....i jeszcze kilka innych powodów na tak... o których można by dyskutować dłuuugo.

Reasumując moim zdaniem lepiej jest płacić ludziom wtedy gdy pracują dobrze a gdy nie pracują nie płacić i mieć wykwalifikowaną kadrę komandosów którzy są w stanie zrzuceni na teren wroga poradzić sobie z każdym problemem, niż bandę szeregowcó poborowych którzy dostają stały niski żołd i pożytek z nich średni.

W polsce jednak dalej panuje takie przeświadczenie żeby:

młody pracownik: żeby trafić na ciepły etat - etat w tak małej firmie która startuje nie jest wcale taki ciepły

pracodawca: żeby zdobyc bandę niewolników pracujących może średnio ale za stałą niedużą pensję. Sorry ale dla mnie etat to rodzaj współczesnego niewolnictwa.

A małe firemki w wielu przypadkach dalej myślą tak: ... nie nie będę współpracował z tą czy inną równie małą firemką.... bo po co, bo ona mi ukradnie kontakty, bo po co mam dac jej zarobić , bo przecież to ja jestem najlepszy i zrobie wszystko sam :)

Jednak takim firmom jakoś nie wróżę świetlaniej przyszłości i jezcze raz powtarzam:

W KUPIE SIŁA!!! - ważne tylko żeby to była wykwalifikowana, zdrowa kupa z dobrych składników zlożona :)

Amen.

0

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Kurcze ciężko się nie zgodzić ze Splashem.

Znacznie lepsza jest grupa szturmowa (bardzo często mająca swój własny

sprzęt / programy - co jest ogromnym odciążeniem finansowym, bo nie Ty

musisz wymieniać sprzęt / programy co 2 lata...).

"ALE" na pewno musisz mieć jakiegoś zielonego który będzie za Ciebie robił

dailies - proste kompresje, wrzuty na serwer, rekompresje dla Klienta,

authoring - takie pierdoły, za które prosi będą krzyczeć straszne sumy

bo im się tego robić nie chce.

Freelance po prostu - pracuje bo chce a nie bo musze.

Kiedy chce i dla kogo chce. Kapcie, szlafrok, kawa, łóżko 2 metry obok.

A jak trzeba się zgrupować to praca w fajnym środowisku nawet bite

2 tygodnie ze spaniem na budziku podczas renderu - piękne wspomnienia.

1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
"ALE" na pewno musisz mieć jakiegoś zielonego który będzie za Ciebie robił

dailies - proste kompresje, wrzuty na serwer, rekompresje dla Klienta,

authoring - takie pierdoły, za które prosi będą krzyczeć straszne sumy

bo im się tego robić nie chce.

I właśnie po to robisz staż dla swojej kobiety czy brata/siostry za pieniądze z urzędu pracy żeby to oni robili :)

A.. ni oszukujmy się... gdy pracujesz ze swoją kobieta to dłuuugie godziny renderowania nie są takie nudne jakby się mogło wydawać :)

0

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

wieloletnie doświadczenie w pracy i na etacie i jako freelancer pokazały mi plusy i minusy zarówno jednej jak i drugiej strony. Wymieniać wszystkich nie ma sensu zwłaszcza, że pytanie było konkretnie o zarobki.

W zależności na jakich klientów trafisz (czytaj. na jakich się nastawisz) takie będziesz miał pieniądze i teraz zwróć uwagę, że grafik czy programista którego zatrudniasz nie jest głupkiem chyba, że w takich celujesz, w co wątpię, i prędzej czy później zacznie się zastanawiać, skoro ja zarabiam 2200 mój szef pewnie drugie tyle a i biuro trzeba utrzymać pokryć koszty telefonów, sprzętu, softu itd. To ile warta jest naprawdę moja praca?

I tu masz pierwszy etap - zwątpienie czy ma sens pracować za takie pieniądze.

Pracownik zacznie rozmyślać a co by było jakby tak sam zaczął szukać klientów, zacznie podpatrywać skąd czerpiesz kontakty i naśladować Cię. Sutek będzie taki, że po pół roku założy własną freelancerkę.

Ja rozumiem, że warunki społeczne i ekonomiczne w mieści w którym chcesz założyć firmę mają wpływ na zarobki ale jeśli nie dasz dobrze zarobić pracownikom z tych branż, to możesz mieć problem ich utrzymać. Osobiście myślę, że kwoty powyżej 3,5 tyś. są na tyle duże aby zadowalały na dłuższy czas pracownika oraz demotywowały w sprawie kombinowania.

Splasz pisał o grupie freelancerów. To jest chyba najlepsze rozwiązanie choć nie bez wad. Nie mając pracownika na tyle blisko aby mieć go pod kontrolą różnie to może bywać. Sam pracuję w takiej siatce i wiem jak czasem ciężko zgrać terminy. Wiesz, jak pracujesz w domu to albo wyskoczysz do sklepu albo dziecko (jeśli masz) akurat cię zajmie a to z żoną się pokłócisz a to wpadną goście a to masz lenia i patrzysz w TV czy grasz w jakąś grę.

W tym przypadku musisz spisywać umowy, które jasno określają odpowiedzialność prawną oraz finansową za wpadki. Za to jeżeli będziesz miał szczęście i znajdziesz zespół ludzi, fachowców, zapaleńców to już tylko z górki!

0

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
wieloletnie doświadczenie w pracy i na etacie i jako freelancer pokazały mi plusy i minusy zarówno jednej jak i drugiej strony. Wymieniać wszystkich nie ma sensu zwłaszcza, że pytanie było konkretnie o zarobki.

W zależności na jakich klientów trafisz (czytaj. na jakich się nastawisz) takie będziesz miał pieniądze i teraz zwróć uwagę, że grafik czy programista którego zatrudniasz nie jest głupkiem chyba, że w takich celujesz, w co wątpię, i prędzej czy później zacznie się zastanawiać, skoro ja zarabiam 2200 mój szef pewnie drugie tyle a i biuro trzeba utrzymać pokryć koszty telefonów, sprzętu, softu itd. To ile warta jest naprawdę moja praca?

I tu masz pierwszy etap - zwątpienie czy ma sens pracować za takie pieniądze.

Pracownik zacznie rozmyślać a co by było jakby tak sam zaczął szukać klientów, zacznie podpatrywać skąd czerpiesz kontakty i naśladować Cię. Sutek będzie taki, że po pół roku założy własną freelancerkę.

Ja rozumiem, że warunki społeczne i ekonomiczne w mieści w którym chcesz założyć firmę mają wpływ na zarobki ale jeśli nie dasz dobrze zarobić pracownikom z tych branż, to możesz mieć problem ich utrzymać. Osobiście myślę, że kwoty powyżej 3,5 tyś. są na tyle duże aby zadowalały na dłuższy czas pracownika oraz demotywowały w sprawie kombinowania.

Splasz pisał o grupie freelancerów. To jest chyba najlepsze rozwiązanie choć nie bez wad. Nie mając pracownika na tyle blisko aby mieć go pod kontrolą różnie to może bywać. Sam pracuję w takiej siatce i wiem jak czasem ciężko zgrać terminy. Wiesz, jak pracujesz w domu to albo wyskoczysz do sklepu albo dziecko (jeśli masz) akurat cię zajmie a to z żoną się pokłócisz a to wpadną goście a to masz lenia i patrzysz w TV czy grasz w jakąś grę.

W tym przypadku musisz spisywać umowy, które jasno określają odpowiedzialność prawną oraz finansową za wpadki. Za to jeżeli będziesz miał szczęście i znajdziesz zespół ludzi, fachowców, zapaleńców to już tylko z górki!

Zaczynając od końca...

No oczywiście że freelancer czy firma z którą współpracujesz ma wiele więcej rozpraszaczy niż etat .. ale taki freelancer czy firemka która sie tłumaczy tym że jej sie nie chciało albo że dziecko mu płakało nie jst dobrym współpracownikiem... ale na etacie też ci się takie rzeczy zdarzą .. bo zatrudnisz kogoś a on sobie po tygodniu pracy weźmie urlop na tydzień czy nawet l4 bo mu rybki zachorowały... i co z tego że go zwolnisz .. ale projekt idzie się paść. A przy siatce kontaktów dzwonisz... w jednej firmie chorują rybki to dzwonisz do innej z którą współpracujesz a która rybek już nie ma a w akwarium wódkę chłodzi i im zlecasz a po dobrym wykonaniu zlecenia pijesz z nimi zimną wódkę :)

A co do pierwszej części to .... widzę małą sprzeczność w tym co napisałeś...

bo jaka jest różnica pomiędzy kolesiem który dostaje 1000 zł i zaczyna kombinować że skoro ja dostaję tyle i mój szef opłaca jeszcze biuro, sekretarkę, samochód służbowy, papier do drukarki, i napiwki w barze ze striptizem to znaczy że moja praca jest warta pewnie jakieś 5000 miesięcznie ... i zaczyna kombinować... zaczyna od podkradania papieru do drukarki a kończy na twoich kontaktach - a kolesiem który dostaje 3000 zł i też zaczyna tak samo kombinować ... tylko że jemu wychodzi że jego praca jest warta nie 5 a 15 tys i też zaczyna budować swoją markę....

i jesteśmy w takiej samej d... jak w przypadku pana który zarabia 1000zł.

0

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

wracając do pytania - chyba tak bym to wycenił w przypadku AE:

jeżeli ktoś potrafi wykonać wszystkie tutoriale AK - 2-2,5k zł

jeżeli potrafi zrobić je sam z głowy - 3,5-4k zł

jeżeli potrafi wymyślać rzeczy na podobnym poziomie 5,5+k zł

wartości dodane:

jeżeli potrafi odrobinę poprzestawiać klocki w jakimś pakiecie 3D i tej sceny

nie zepsuć - po czym ją sobie wyrenderować załużym + 200-500zł do powyższego

jeżeli zna się na trackingu 3D (ale dobrze a nie "default and go") +200-400zł

jeżeli potrafi oświetlić scenę 3D i popoprawiać tekstury tak aby wyglądało lepiej

i renderowało się szybciej / dawało więcej możliwości compositingu +1000-2000zł

jeżeli potrafi zająć się planem zdjęciowym i wie co nie będzie grało a co będzie grało

zna triki z kamerami ułatwiające znacząco pracę grafiką +1000-3000zł

jeżeli potrafi rysować tabletem (tzn dobrze a nie że umie go trzymać w ręku)

+500-1500zł

podsumowywując:

minimum 2k za małpkę

max 12,9k za super pros'a

jest fajny sposób przeliczania na jakim poziomie powinny być twoje zarobki -

dodaj do siebie tak:

- miesięczne utrzymanie domu (rata kredytu, prąd, czynsz, woda, etc.)* 12 +10% na remonty

- koszt wycieczki zagranicznej

- koszt ubezpieczenia samochodu

- komplet nowych kół

- 10% wartości samochodu

- 25% wartości sprzętu komp / programów

- koszty jedzenia (rocznie)

do całości dodaj 20%

i wszystko podziel przez 12

i to jest tyle ile powinieneś zarabiać aby być szczęśliwy - wszytko ponadto

to bardzo dobrze, poniżej... cóż... czas na zmiany?

2

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

jeszcze odnośnie wynagrodzenia nie wspomnieliście o mieście. W jednym od pracodawcy nie wydębisz powyżej 1,6k, a np. w stolicy 3k dostaniesz lekką ręką, z drugiej strony zależy to również od tego jak pracownik daje sobie w kasze dmuchać i czy potrafi się postawić, a nie tylko podwijać ogon przed szefem.

Nie warto zarabiać na kogoś garnuszek, szczególnie jak akurat w tej branży można bez problemów samemu sobie radzić.

[ Dodano: 2010-04-09, 12:00 ]

Jeszcze taki demot w sam raz pod wątek ;)

http://demotywatory.pl/1356807/GRATULUJE

0

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Biorąc pod uwagę iż na tę chwilę w Warszawie pułkownik w supermarkecie zarabia 10-15pln netto/h nie muszę chyba pisać, że wyspecjalizowany inżynier informatyk lub student nie może sobie pozwolić na niższe stawki bo praktycznie wrócilibyśmy do sytuacji jaka panowała za komuny. Ja ja sam w tej chwili pracuje na umowach o zlecenie i szukam etatu. Ponieważ nie jestem w sytuacji, która zmuszałaby mnie do szukania na szybko byle czego - nie mam presji, kryteria jakimi się kieruję to rozwój i zarobki. Jestem w stanie robić za te 2400 (15pln/h) ale TYLKO w przypadku gdy będę pracował (nawet jako pomagier/podawacz kawy :) ) z kimś od kogo mogę się dużo nauczyć co gwarantuje mi rozwój, podwyższenie kwalifikacji. Jeżeli trafiłbym do firmy, która mi tego nie zapewni musi mi to wynagrodzić finansowo.

0

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
wieloletnie doświadczenie w pracy i na etacie i jako freelancer pokazały mi plusy i minusy zarówno jednej jak i drugiej strony. Wymieniać wszystkich nie ma sensu zwłaszcza, że pytanie było konkretnie o zarobki.

Bardzo zainteresowała mnie dyskusja w tym temacie, jeśli mógłbyś jednak wymienić to bardzo bym prosił. Jeśli za duży offtop to chociaż na PW albo w nowym temacie.

0

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

damian3k, a mogę czemu nie.

Na pierwszy ogień pokrótce wezmę etat (mowa o dziale graficznym, w tym mam doświadczenia).

PLUSY

- czy masz pracę czy grasz w piłkarzyki wypłatę dostaniesz mimo to.

- zawsze wiesz ile zarobisz (mowa o stawce podstawowej)

- jak masz problem z dorobieniem komponentu graficznie np. na stronie www zawsze możesz podejść do programisty i się go zapytać jak to widzi. Omówienie często skraca i znacznie ułatwia proces projektowania.

- masz wszystkich blisko siebie przez co zgranie ekipy bywa większe.

- łatwiej z etatem dostać kredyt w banku.

- możesz mieć dostęp do ciekawych szkoleń (jeśli szef nie jest bałwanem)

- pracujesz na ogół na niezłym sprzęcie

MINUSY

- wstajesz rano i czy pada, jest zimno jak choroba czy leci grad wielkości kurzych jaj ty musisz iść do pracy

- kasę którą zarabiasz na ogół traktujesz jak jałmużną

- szef zawsze może patrzeć ci na ręce

- często nie chcesz ale powinieneś (czytaj musisz bo wylecisz) zostać dłużej.

Teraz Freelancerka

PLUSY

- jesteś panem sam dla siebie

- Ty decydujesz co robisz i za ile

- sam oceniasz ile czasu zajmie ci praca

- wstajesz kiedy chcesz i robisz kiedy chcesz nawet o 3-ciej nad ranem

- obok klawiatury stoi piwo a nie kubek z kawą

- obiad masz o ludzkiej porze bo albo masz go podany przez kobietę lub idziesz sobie w dogodnych godzinach na lunch.

- zarabiasz znacznie więcej niż a etacie (dla przykładu w styczniu zarobiłem 11.000)

- masz urlop kiedy chcesz i ile chcesz (chyba, że masz pecha wtedy masz go tyle na ile Cię stać)

- jesteś nieograniczony terytorialnie a to oznacza, że możesz się przeprowadzić w każdej chwili na hawaje i nadal robić dla tych agencji z którymi współpracujesz. Na etacie byłoby to trudne.

- sam dobierasz ludzi do współpracy (pod-zlecenia)

MINUSY

- są ciężkie miesiące np. w lipcu zarobiłem 700zł

- musisz starać się o dobre kontakty bez nich nie masz szans a moda na super strony za 200zł w ogóle nie wchodzi w grę, stając się freelancerem stawki musisz mieć na tyle sensowne abyś mógł godnie żyć. Bez tego szybko się pogrążysz.

- właściwie musisz mieć oko na wszystko, od reklamy począwszy a na profesjonalizmie pracy skończywszy.

- pamiętaj, że sam zbierasz baty za swoje błędy.

Wymieniłem to, co u mnie było ważne zapewne znajdzie się więcej powodów za i przeciw jednak jako punkt wyjścia do rozmów może być. :)

1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

przykleić najlepiej wątek, będzie dla przyszłych pokoleń.

jeszcze do pracy na etacie należy dodać, że możesz tą pracę w każdej chwili stracić, a jak trafisz na dobrą ekipę to do pracy z uśmiechem na ustach idziesz ;) a samemu w domu czasami nudno i nie wiadomo co ze sobą zrobić, ale lepiej pracować na siebie, nawet utrzymać się dla młodego przedsiębiorcy nie jest trudno, bo może płacić ZUS preferencyjny, czyli około ~350zł, ale tylko przez 2 lata, ale w 2 lata można narobić sobie kontaktów ;)

0

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Wszystko ok. ale lista którą sporządził halley jest pisana z punktu widzenia pracownika a nie pracodawcy... ale w sumie to dobrze się składa ponieważ wynika z niej jednoznacznie że:

- robiąc etat dostajesz grupę która robi bo musi i robi tak żeby się nie narobić

- współpracując z zewnętrznymi firmami lub wolnymi strzelcami dostajesz wykwalifikowaną ekipę do zadań specjalnych.

Rachunek jest prosty.

Skoro nawet nasza armia z zakutymi łbami zrezygnowała z wojska poborowego bo stwierdziła że mięso armatnie jako tania siła robocza się nie sprawdzi w xxi wieku - i zaczęła szkolić wyspecjalizowane jednostki ludzi którzy są dobrze opłacani i idą bo chcą .. to chyba powinniśmy mieć jakieś wzorce i z nich czerpać....

A jakiż nam inny wzorzec pozostał jak nie nasza kochana ojczyzna ludowa :)

0

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Ciesze się, że temat się rozwinął i na pewno stawki xvc mogą stanowić dobry punkt początkowy. Zgadzam się co do plusów i minusów wymienianych odnośnie różnego rodzaju form zatrudnienia. Ja osobiście pracuje na umowę o pracę + stała umowa o dzieło + prowizja od projektów - według mnie najlepszy system wynagrodzeniowy dla grafika - nie freelancera. Mam żonę i dziecko - dlatego umowa o pracę to pewnego rodzaju gwarant bezpieczeństwa (chociażby medycznego - Toruń nie ma prywatnych abonamentów niefirmowych) umowa o dzieło - to po prostu kasa, a prowizja od zleceń, to manewr motywujący - im więcej - tym więcej ;)

Jednak chciałbym pokierować ten temat delikatnie też w inną stronę - trochę pod siebie. Myślę, że poprzednie wypowiedzi ładnie wypełniły temat od strony grafika-pracownika, wykonawcy, zlecenioodbiorcy itd. A co z tą drugą stroną? Czyli zleceniodawcy, szefa, osoby, która zatrudnia ? Przykładowo chcę zatrudnić 2 osoby - (ApaczoS - tak w Toruniu - hipotetycznie ;) ) - a rynek grafików znających chociaż w podstawowym stopniu AE i PS w Toruniu jest komicznie mały. Jednak jeśli ktoś tu już mieszka i zna te programy - to uważa się za bóstwo i chce stawek warszawskich - 3-4 tys na początek. Zaznaczam, że nie wykluczam współpracy zdalnej - jednak chcę mieć przynajmniej te 2 osoby w biurze.

Dlatego proszę Was o radę - gdzie szukać pracowników ? Czy według Was forma zatrudnienia - 3 miesiące okres próbny (umowa zlecenie) - a następnie umowa o pracę na minimalną stawkę + comiesięczna umowa o dzieło uzależniona od liczby zrealizowanych projektów - jest korzystna dla obu stron ? ( ok 1200 zł na umowie o pracę + min ok 1000 zł na umowie o dzieło)

Co myślicie o szkoleniu własnych pracowników i podpisywanie lojalek ? Posiadam bardzo duże doświadczenie i spokojnie w miesiąc mogę przeszkolić pracownika do takiego poziomu jakiego oczekuje w pracy.

Powoli przeraża mnie biurokracja związana z zakładaniem własnej firmy. Może założę oddzielny wątek i będę opisywał krok po kroku dla pokoleń ;)

... eh bez ładu i składu napisane - ale liczy mi się właśnie i mam tylko chwilkę.

Pozdrawiam

0

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Heh...

Myślę że wszędzie znajdziesz ludzi do pracy... nawet w Toruniu (osobiści znam 2 osoby które pracowały w baaaardzo złym toruńskim wydawnictwie jako graficy za niiiiiiskie pieniądze... a teraz sie wyniesli do poznania i zarabiają ciót lepiej ale wcale nie tak wiele. a wyniesli sie z torunia bo mówili że ludzi którzy znają ps, ai ae flasha jest dużo tylko brak firm które chcą zatrudniac:) ).

Wszystko oczywiście zależy jakie masz wymagania za pieniądze jakie oferujesz.

A co do dziennika: "Z życia młodego przedsiębiorcy" to skontaktuj sie ze mną jakoś prv a pomyslimy o jakmś specjalnym dizle na forum mf czy małym zakątku dla ciebie w samym serwisie... myślę że może z tego powstac ciekawy materiał.

0

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Jednak chciałbym pokierować ten temat delikatnie też w inną stronę - trochę pod siebie. Myślę, że poprzednie wypowiedzi ładnie wypełniły temat od strony grafika-pracownika, wykonawcy, zlecenioodbiorcy itd. A co z tą drugą stroną? Czyli zleceniodawcy, szefa, osoby, która zatrudnia ? Przykładowo chcę zatrudnić 2 osoby - (ApaczoS - tak w Toruniu - hipotetycznie ;) ) - a rynek grafików znających chociaż w podstawowym stopniu AE i PS w Toruniu jest komicznie mały. Jednak jeśli ktoś tu już mieszka i zna te programy - to uważa się za bóstwo i chce stawek warszawskich - 3-4 tys na początek. Zaznaczam, że nie wykluczam współpracy zdalnej - jednak chcę mieć przynajmniej te 2 osoby w biurze.

no z takiego też stanu starałem się pisać - i jako zatrudniany i jako zatrudniający

zdarzało mi się płacić zatrudnionemu 200-300 zł za coś co miałem mieć za godzinę albo

pod koniec dnia, a zdarzało mi się płacić 20k za coś na koniec tygodnia (i nie interesowało

mnie co dalej z tymi pieniędzmi - czyli czy ktoś podnajmuje jescze kogoś do pomocy czy

sam jest kozak i da rady)

... eh bez ładu i składu napisane - ale liczy mi się właśnie i mam tylko chwilkę.

skąd ja to znam - licze już 2gi tydzień pewną symulację

0

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

realia są różne, moim zdaniem zatrudniający prawie zawsze chcą zapłacić mniej, aby więcej odłożyć na siebie/swoją firmę. Niektórzy wolą zapłacić rozsądną cenę za daną pracę i mieć dobrze zrobione, jednak większość ma w nosie czy jest dobrze czy jest źle, byle przeszło przez klienta i to najlepiej po jak najniższych kosztach.

0

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Wydaje mi się, że trzeba również spojrzeć na sprawę pod innym kątem. Od pracodawcy zależy jak umie zmotywować pracowników i trzeba zdawać sobie sprawę, że nie tylko o kasę chodzi. Pracownik, który będzie otrzymywał nawet spore wynagrodzenie opuści miejsce pracy jeżeli będzie zamknięty w ciasnym pudełku wizji swojego szefa. Szef ma zawsze rację, ale musi umieć korzystać z zasobów wiedzy pracowników, w przeciwnym wypadku staja się oni tylko wyrobnikami i przestaje im zależeć na czymkolwiek. Pracownikom należy pozwolić tworzyć i rozwijać się (choćby i we własnym zakresie) - owszem po jakimś czasie taki pracownik "zapragnie" większej kasy, ale wtedy będzie już umiał znacznie więcej, więc będzie cenniejszy.

Trzeba całość zagadnienia rozpatrywać ze znacznie szerszej perspektywy - nie każdemu zależy na ekstremalnej kasie, niektórzy lubią spokój i stabilność.

Ja na ten przykład jestem w miarę zadowolony z etatu - w biznesie jestem jak matka Teresa wszystko robiłbym za półdarmo. Dla mnie jest to kompromis - ktoś myśli za mnie o sprawach finansowych, a ja mogę się skupić na tworzeniu.

(11000+700)/2 daje średnią 5850,- za niewiele mniej mam święty spokój i solidnego firewalla przed cwaniakami, którzy chcieliby niewiadomo co za niewiadomo jak tanio.

Resztę dorabiam sobie jak mam siły.

PS. Nie chciałbym, żeby były to peany na cześć etatu, ale mam nadzieję że jest to pokazanie tematu z troszkę innej, niż omawiana do tej pory, strony.

Co do startowego wynagrodzenia negocjowałbym sprawę z pracownikiem, a potem ew. korygował, bo oboje nie macie w tej chwili zielonego pojęcia jak się sprawy potoczą. (Należy pamiętać, że pensję można zawsze podwyższyć, ale niestety nigdy obniżyć :twisted: )

0

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Ja na ten przykład jestem w miarę zadowolony z etatu - w biznesie jestem jak matka Teresa wszystko robiłbym za półdarmo. Dla mnie jest to kompromis - ktoś myśli za mnie o sprawach finansowych, a ja mogę się skupić na tworzeniu.

(11000+700)/2 daje średnią 5850,- za niewiele mniej mam święty spokój i solidnego firewalla przed cwaniakami, którzy chcieliby niewiadomo co za niewiadomo jak tanio.

Bardzo mądry post.

Ważne żeby trafić pod mądre skrzydła...

Kiedyś trafiłem pod złe i dostawałem kosmiczne 'zfiurki' za wychylanie

się przed szereg/szefa... Straciłem serce do roboty i nie robiłem nic

poza tym co mi kazano... Po czym mnie ojciec zwolnił... (i wyszło nam

to obu na dobre).

0

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Utwórz konto lub zaloguj się, aby skomentować

Musisz być użytkownikiem, aby dodać komentarz

Utwórz konto

Zarejestruj nowe konto na forum. To jest łatwe!


Zarejestruj nowe konto

Zaloguj się

Masz już konto? Zaloguj się.


Zaloguj się
Zaloguj się, aby obserwować  
Obserwujący 0